32. Festiwal Kultury Żydowskiej od kulinarnej strony

32. Festiwal Kultury Żydowskiej Od Kulinarnej Strony
Total
0
Shares

32. FKŻ robi kuchenne rewolucje. Wydaje wojnę gęsim pipkom, czulentowi, matza brei, a nawet hummusowi, i falafelom. Bo one są tylko elementem, a nie kwintesencją kuchni żydowskiej. Bartek Kieżun – autor książki o kuchni Jerozolimy – pokaże znacznie więcej dań typowych i popularnych w stolicy Izraela i innych żydowskich społecznościach wokół Morza Śródziemnego. Podczas 4 warsztatów uczestnicy przygotują 4 różne kolacje, pełne zaskakujących dań, a po wspólnym gotowaniu przyjdzie czas na wspólne biesiadowanie. Ale zanim to nastąpi – oto zaproszenie od Bartka.

Bartek Kieżun: Jako człowiek zdrowo rozsądkowy i stojący twardo na ziemi uważam, że nie ma przypadków. Z tegoż właśnie powodu sądzę, że z ulicą Proroków w Jerozolimie połączyło mnie przeznaczenie! Nawet nie całą, tylko krótkim jej odcinkiem zaczynającym się przy Bramie Damasceńskiej. Nie dość, że ten kawałek ulicy jest króciutki, zabudowany tylko z jednej strony i w dodatku obiektywnie niezbyt urodziwy to stanowi dla mnie esencję Jerozolimy.

Mieszkałem rzut beretem do tego miejsca, przechodziłem tamtędy kilka razy dziennie i teoretycznie powinienem się przyzwyczaić i potraktować rzecz jako codzienność, ale nie umiałem i nie umiem.

Ciągle mam przed oczami panoramę miasta, która rozciąga się z miejsca, gdzie ulicę Proroków przecinają tory tramwajowe. Słychać stąd dzwony wzywające na msze w Bazylice Grobu, słychać muezinów. Widać stąd złotą Kopułę na Skale, można dostrzec szczyty Bramy Damasceńskiej postawionej przez Sulejmana Wspaniałego. Samochody śmigają a klaksony ryczą niczym trąby jerychońskie. W piątkowy wieczór między rozłożonymi kramami uwijają się Arabowie, ortodoksyjni Żydzi z pobliskiej dzielnicy Mea Sharim suną ku Ścianie Płaczu. Oczy turystów ślizgają się po jednych i po drugich, a ich głowy próbują połączyć w całość nieprzystające do siebie światy.

Wszystko przyprawione jest drgającymi na wietrze palmami, a w lecie niesamowitymi pełniami księżyca, który wyłania się zza starych murów. Naprawdę trzeba by mieć serce z kamienia, by nie poczuć, że stoi się przed wyjątkowym miastem, miastem doznaniem i miastem obietnicą, ale też miastem rozczarowaniem, bo stojąc na ulicy Proroków trzeba też zrozumieć, że od Jerozolimy każdy chce czegoś innego i każdy chce zbyt wiele.

Dlaczego ulica nazywa się ulicą Proroków do końca nie wiadomo. Jedna z koncepcji głosi, że Sir Ronald Henry Amherst Storrs nadając jej to imię, zaraz po tym, jak zrealizował plan jej elektryfikacji i poprowadzenia tu sieci wodociągowo-kanalizacyjnej, odniósł się do proroków, którzy byli bohaterami Jerozolimy. Inni upierają się, że ulicą nazwał John Chancellor, Wysoki Komisarz w trakcie Mandatu Brytyjskiego, czyli zreformowanej nieco wersji kolonializmu i że chodziło o Meczet Nebi Akasha stojący w nieco dalszym odcinku ulicy.

Przez kilka tygodni robiłem na ulicy Proroków zakupy. Tu zaczynał się każdy mój jerozolimski dzień i każdy się w tym miejscu kończył. To stąd nosiłem do tymczasowego domu wielkie dwunastokilogramowe arbuzy i genialne brzoskwinie. Tu kupowałem jerozolimskie precle obsypane obficie sezamem.

Ten charakterystyczny dla Jerozolimy chleb nie ma nic wspólnego z klasycznymi bajglami mającymi wschodnioeuropejskie korzenie. Najstarszą zanotowaną recepturę na nie zawiera Kitab al Tabikh, arabska książka kucharska pochodząca z X wieku. Ka’ak jak na nie mówiono były podstawą kuchni. Prawdopodobnie pojawiły się w Jerozolimie już po podboju miasta przez kalifa Omara z dynastii Ummajadów w VII wieku. Nieco zmieniły nazwę, mówiono na nie ka’ak al Quds, czyli bajgle z Jerozolimy.

Złota skórka jerozolimskich precli skrywa delikatne, białe wnętrze idealnie komponujące się ze słodkimi i słonymi dodatkami. Dziś można je znaleźć praktycznie w każdej piekarni i na wielu straganach w całym mieście. Często do worka z pieczywem dorzuca się małą torebkę z odrobiną zatharu, mieszanką ziół, sumaku i sezamu, przyprawą wszechobecną w kuchniach Jerozolimy. Potem do szczęścia wystarczy już tylko nieco oliwy i chwila spędzona przy stole.

I to do stołu chce Was zaprosić podczas tegorocznego Festiwalu Kultury Żydowskiej. Do stołu, ale najpierw również do kuchni, gdzie będziemy razem gotować.

Bilety na warsztaty kulinarne z Bartkiem Kieżunem kupisz <-tutaj

FKŻ w Chederze

W Chederze festiwal trwa cały rok, a w czasie festiwalu Chedery są nawet dwa – jeden tam, gdzie zawsze: na rogu  Józefa i Jakuba, a drugi – Cheder 2.0 – powstaje tylko na czas FKŻ w festiwalowym namiocie u zbiegu ulic Józefa i Wąskiej.

Na 32. FKŻ chederowa załoga przygotowała specjalne menu: oprócz pyszności, które są w aktualnej karcie, tylko podczas festiwalu spróbujecie m.in. kanapek z focacci ze szparagami, młodych ziemniaków z ziołami i labneh, hummusu z pesto, czy też różowego tabbouleh.

W sobotę, 1 lipca od 16.00 zapraszamy na szabatowy brunch – to dobry pomysł na posiłek przed tańcami podczas Szalom na Szerokiej. w dobry nastrój wprowadzi Was nie tylko pyszne jedzenie, ale też specjalny set DJski Ety Hox.

Źródło: informacja prasowa

Kati Płachecka
Obserwuj
Total
0
Shares
Stare Podgórze Świętuje! Targ Pietruszkowy Ma 10 Lat

Stare Podgórze świętuje! Targ Pietruszkowy ma 10 lat

Targ Pietruszkowy w Podgórzu obchodzi dziesiątą rocznicę powstania. Z tej okazji zaplanowano specjalne wydarzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You May Also Like